Sues dei jako audiobook

Sues Dei, czyli kryminał na Podlasiu

Sues Dei to tytuł, który już jakiś czas temu wpadł mi w oko. Po pierwsze książka jest napisana przez Jakuba Ćwieka. Nie znam wszystkich jego publikacji, jednakże lubię to, co przeczytałam. Drugim niewątpliwym atutem jest miejsce akcji, czyli Podlasie.

Gdzieś tam na wschodzie…

Do Białegostoku przyjechałam na studia i już tu zostałam. Zakochałam się w Podlasiu, w tych otwartych przestrzeniach, leśnych ścieżkach i zabawnej gwarze. Dlatego za każdym razem, gdy wiem, że akcja książki rozgrywa się właśnie tutaj, nie mogę się oprzeć, żeby popatrzeć na tą krainę oczami innych. „Sues dei” cudownie oddaje klimat tych wschodnich rewirów. Kreacja małego miasteczka jest mistrzowska. Bez problemu mogłam sobie wyobrazić ten duszny klimat, gdzie każdy zna każdego, a plotki rozchodzą się szybciej niż masło na promocji w Biedronce.

Zachwyciłam się postacią gospodyni na plebanii, chyba Marią (no, sorry, nie mam pamięci do imion). Bardzo pasowała zarówno charakterem, jak i zachowaniem do roli, którą przyszło jej odegrać. Jej sposób mówienia to majstersztyk.

Podobnie autentyczna wydaje mi się społeczność Martwiejowic, skupiona wokół księdza proboszcza, gdzie słowo kapłana jest wyrocznią. Widziałam coś podobnego wielokrotnie, dlatego też łatwo mi w to uwierzyć.

Realistyczne postacie to duży atut

Na początku poznajemy młodego wikariusza Grzegorza Kowalczyka, który dostał nowy przydział i zmierza do wspomnianych wcześniej Martwiejowic. Młody, przystojny, z gitarą pod pachą, twórca pieśni religijnych i kanału na You Tubie, łamie dziewczęce serca, nie mając pojęcia, co przyszykował dla niego los. Tu się wszystko zgrywa i do siebie pasuje, jeśli chodzi o tego bohatera.

Proboszcz jest wyjątkowo charyzmatyczny. Jego wielką miłością jest kinematografia. Na sercu leży mu dobro owieczek, którym przewodzi. Jednocześnie to człowiek z krwi i kości – żartuje, złości się czy pali papierosy. Czyni go to postacią nie tylko ciekawą, ale też prawdopodobną i realną. Nie chcę za dużo zdradzać, ale proboszcz zaskakuje od początku do końca.

Szczególnie przypadła mi do gustu Rebeka – kobieta z mnóstwem tatuaży, misją ratowania świata w głowie i ciętym językiem. Ma za sobą trudną przeszłość, bo mąż, o którym wszyscy myślą, że był ideałem, wcale taki święty jednak nie był. Dochodzą do tego trudne relacje z matką, wielbiącą zmarłego zięcia jak złotego cielca. W efekcie dostajemy twardą sztukę, która chodzi swoimi ścieżkami i nie poddaje się zbyt łatwo.

Z górki na pazurki

Już pierwszy rozdział wbił mnie w fotel. Fizycznie bolała mnie scena z gitarą i wywołała we mnie autentyczne oburzenie. Chwilę później napad na autokar pełen pielgrzymów, nie pozwolił mi ani na chwilę złapać oddechu. Dalej wszystko tocz się tylko szybciej i szybciej. Z każdą kolejną minutą akcja wije się jak wąż, nieoczekiwanie skręca i wpełza w różne ciemne kąty. Nie ma wytchnienia, Ćwiek nie bierze jeńców.

Mamy tu efekt domina – jedne zdarzenia popychają inne, aż robi się z tego kula śniegowa, której nie da się zatrzymać. Wszystkiego jest dużo, mocno i szybko. Nie wiem, czy to zdanie jej poprawne, ale wiadomo, o co chodzi.

Właśnie ze względu na wartką akcję i swego rodzaju pójście po bandzie, uważam, że na podstawie tej powieści mógłby powstać fenomenalny scenariusz do filmu. Już wyobrażam sobie, jak podczas wyjścia do kina, wyświetla się wielki napis „Sues Dei” i jak ustawiają się kolejki w kasach. Nie wiem tylko, kto sprostałby roli charyzmatycznej Rebeki, bo powiedzmy, że na obu księży miałbym jakiś pomysł, ale o tym sza. A gdyby zdjęcia do niego nakręcić na Podlasiu, na jakiejś małej wsi, to już w ogóle byłaby petarda i znakomita reklama dla regionu.

Sues Dei – o co właściwie chodzi?

Przez całą tą historię zastanawiałam się, co to właściwie znaczy. Kilka razy oparłam się pokusie, żeby przerwać i natychmiast wyszukać, o co chodzi. Lubię dużo wiedzieć. Ostatecznie całość została wyjaśniona na samym końcu i znaczy dokładnie… Żartowałam. Żeby wiedzieć, co to znaczy, musicie sami sięgnąć po książkę.

Już pewnie dało się zauważyć, że mam swojego ulubionego lektora? ale o czym to ja… A tak… Filip Kosior czytający wypowiedzi gwarą podlaską to autentyczne złoto!

Na minus mogę napisać tylko tyle, że częściowo domyśliłam się zakończenia – w moim odczuciu nastąpiło to trochę za szybko.

Podsumowanie

Autor: Jakub Ćwiek
Tytuł: Sues Dei
Rok wydania: 2024
Ilość stron: 330
Audiobook: 7h 15min
Lektor: Filip Kosior
Dla miłośników: wartkiej akcji, zagadek kryminalnych, wyrazistych postaci, soczystych dialogów, nieszablonowych rozwiązań, książek, które nadają się na scenariusz do filmu
Czy przeczytam/przesłucham jeszcze raz:  tak, zdecydowanie mogę do tego wracać

Przewijanie do góry