Równonoc to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Ewy. Zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać, podeszłam więc do lektury bez żadnych oczekiwań.
Sześć osób, jedna pamiętna noc
Pierwsze skrzypce w powieści gra Justyna, kobieta, która w dzieciństwie doświadczyła bolesnej straty. Teraz jako dorosła osoba stara się przepracować traumę i pogodzić ze śmiercią siostry oraz lękiem wysokości. W tym celu udaje się na terapie prowadzoną przez doktora Wernera. Jej zwieńczeniem jest weekendowa sesja grupowa. Poza Justyną ze swoimi demonami przeszłości próbują walczyć również inni – Daria, Ina, Paweł, Artur i Max.
Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem. Metody stosowane przez Wernera wzbudzają oburzenie i sprzeciw. Pacjenci są targani różnymi silnymi, skrajnymi emocjami. Nie chcą kontynuować terapii. Wtedy zdarza się wypadek – w tytułową równonoc ginie Werner.
Trzy lata później, na progu domu Justyny niespodziewanie pojawia się Paweł. Twierdzi, że śmierć Wernera nie była przypadkowa. Ponieważ widać, że jest on nietrzeźwy, Justyna mu nie wierzy i zatrzaskuje drzwi przed nosem. Następnego ranka Paweł zostaje znaleziony martwy w pobliżu jej domu.
Aspekty techniczne
Dalej akcja toczy się w odpowiednim tempie – nie za szybko i nie za wolno. Narracja jest poprowadzona w taki sposób, że w niektórych rozdziałach wracamy do przeszłości poznając szczegóły terapii prowadzonej przez Wernera, natomiast w innych skupiamy się na bieżących wydarzeniach z tu i teraz. Taki zabieg będzie miał swoich zwolenników i przeciwników. Mi osobiście się podobał, więc nie zamierzam na to narzekać.
Podoba mi się używanie prostego i zrozumiałego języka. Ja zapoznałam się z książką w formie audiobooka, jednakże całość była przyjemna i płynna w odbiorze. Wyobrażam sobie z jaką łatwością by mi się czytało.
Z jednej strony jeżyk jest przyjazny użytkownikowi, a z drugiej były też pewne pojęcia, z którymi zetknęłam się po raz pierwszy. Lubię, kiedy to, co czytam poszerza przy okazji horyzonty. Nie wiedziałam wcześniej nic o meskalinie ani o pejotlu, A to tylko jeden przykład.
Podobały mi się sceny opisujące terapię. To się trzymało kupy i ma przełożenie na rzeczywistość. Identyfikacja błędnych przekonań przez pacjentów (wtedy, gdy na tablicy znalazły się zdania pacjentów z początku terapii na swój temat), czy ekspozycja na czynnik stresogenny, mogą być elementami procesu psychoterapeutycznego. Miodzio. W odpowiednich momentach było to starannie podkręcone i przerysowane, gdy Werner poddaje pacjentów próbie, jako pokazanie błędnych praktyk.
Dlatego też widzę, że autorka solidnie przygotowała się do pisania. Brawo i szanuję bardzo takie podejście do tematu.
Równonoc, czyli odwieczna walka dobra ze złem
Znaczenie tytułu dotarło do mnie zasadniczo dopiero kiedy zaczęłam się głębiej zastanawiać nad fabułą. Z jednej strony możemy potraktować wszystko bardzo dosłownie, bo przecież Werner ginie właśnie w tą konkretną noc. Z drugiej jednak strony równonoc jest momentem, gdy światło walczy z ciemnością, gdy na chwilę obie te siły są sobie równe. Podobnie dobro i zło walczą w bohaterach o to, które z nich przejmie stery. Może w każdym z nas te dwie siły nieustannie ścierają się ze sobą?
We mnie też są dwa wilki. Z jednej strony dobrze się przy niej bawiłam, z drugiej strony zabrakło mi trochę silniejszych emocji. Mam wrażenie, że za kilka lat nie będę mimo wszystko pamiętała, o czym była fabuła. Lubię jak książka zostawia coś po sobie, a tu chyba tak nie będzie.
Ps. Książka ma zachwycającą okładkę, z daleka wpadła mi w oko.
Podsumowanie
Autor: Ewa Przydryga
Tytuł: Równonoc
Rok wydania: 2024
Ilość stron: 330
Audiobook: 5h 30min
Lektor: Filip Kosior
Dla miłośników: zagadek z przeszłości, retrospekcji, psychologii, łatwych i szybkich w odbiorze lektur, czytania na wakacjach
Czy przeczytam/przesłucham jeszcze raz: raczej nie. Za dużo jeszcze do poznania przede mną


