Galeria Koszmarów

Galeria Koszmarów Feranosa – przeczytasz, ale czy będziesz taki sam, jak wcześniej?

“Galeria Koszmarów Feranosa” to zbiór opowiadań, który trafił pod moje strzechy w ramach kolejnego booktouru. Nie jest to moja ulubiona forma przekazu treści – zwykle wybieram jednak coś dłuższego. Tym razem skusiło mnie bardzo wiele pochlebnych opinii o tym zbiorze i postanowiłam przetestować je na własnej skórze.  

Nie oceniaj książki po okładce

Wiem, nie powinno się, ale prawda jest taka, że wszyscy to robimy –  już na poziomie podświadomości i tak naprawdę mamy na to niewielki wpływ. Okładka zachwyca klimatem i zapowiedzią czegoś nieuchwytnego, absurdalnego, czegoś czego nie da się zdefiniować w prosty i łatwy sposób. Wydawnictwo Mgławica Sów zrobiło tu naprawdę dobrą robotę. Szczyptę tajemniczości dodaje też fakt, że nie znamy personaliów autora, a tylko jego pseudonim. Wiemy też, że jest z Suwałk – nie żeby fakt ten był szczególnie istotny, jednakże to kolejny utalentowany człowiek związany z tym miastem, które osobiście uwielbiam, więc automatycznie zwróciłam na to uwagę. 

Już na samym początku wzrok przyciąga kod qr do playlisty Spotify – z takim podkładem muzycznym lektura była jeszcze przyjemniejsza. Jeżeli przyjrzymy się wnętrzu, to mamy tam dziesięć dobranocek – krótkich, abstrakcyjnych, osobliwych form, które są jednak niepokojące i budzą pewien dyskomfort. Między nimi są umieszczone opowiadania. Jest ich dziewięć. Do nich przejdziemy za chwilę.

Wydanie zostało uzupełnione grafikami dziewiętnastu różnych artystów – każda z nich nawiązuje w jakiś sposób do prezentowanych treści. Wszystkie utrzymane w czarno-białej tonacji, doskonale uzupełniają i wzbogacają całość. Każda z nich jest w innym stylu. Zawsze są jednak mroczne, niepokojące, czasem klaustrofobiczne, a czasem symboliczne. 

Coś mi to przypomina

Od pierwszej chwili, gdy książka trafiła w moje ręce, kojarzyła mi się ona z “Gabinetem osobliwości Guillermo del Toro” – serialem na platformie Netflix. Tam był krótki wstęp zrobiony przez narratora, co odpowiadało by Dobranockom Feranosa, a następnie przechodziliśmy do właściwego epizodu, u nas do kolejnego opowiadania. Zarówno tam, jak i tutaj poszczególne historie dotyczyły czegoś innego, brak było jednego tematu przewodniego. W przypadku serialu kolejne odcinki przypadały innemu reżyserowi, tutaj za każdym razem mieliśmy ilustrację od innego artysty. 

W obu przypadkach duch Lovecrafta unosi się w powietrzu, oceniając surowym okiem, do czego jego dzieła zainspirowały innych twórców. 

Zarówno Galeria, jak i Gabinet tworzą najlepszy, wyselekcjonowany zbiór opowieści, przeznaczony dla koneserów gotowych nurkować głęboko w odmętach ludzkiego szaleństwa, pławić się w rozkładzie i odpychającej pleśni, rozkoszować się tym co dziwne i wynaturzone. 

Jesteś gotowy zobaczyć galerię na własne oczy?

Galeria Koszmarów w pigułce

Zerknijmy na nie, ale tylko na chwilę, na sekundę, może dwie. Mamy szansę, że Ciemność nie zwróci na nas uwagi, zajęta swoimi sprawami…

Światło upadłych

Podróż, gdzieś daleko, gdzie zimno przenika przez całe ciało i zdaje się docierać do samej duszy. Tajemniczy monolit majaczy w oddali. Spadasz i nie wiesz już kim jesteś. To klasyczny przykład popadania w obłęd, mieszania się tego, co wyobrażone z tym, co jest prawdą. Klimat przypomniał mi trochę “Abominację “ Simmonsa.

Dziewczynka i kotek

Przyszłość. Jesteś złodziejem i właśnie masz przed sobą ostatni skok. W tym świecie dziewczynka z kotkiem wydaje się być anomalią. Odnajdziemy tu brud miejskich ulic, miasto, które nie zasypia, klimat trochę cyberpunka. Do czasu.

Abysalny poemat

Czyli więcej Lovecrafta. Mamy tu bibliotekę, przyjaciela, który odkrywa zakazaną, mroczną tajemnicę, stare księgi oraz poemat, rozkazujący, aby go ukończyć. Niby znajome, ale wciąż wciąga i nie pozwala się oderwać.

Miś

Miś czekał grzecznie, aż zamieszka z jakąś rodziną. Chciał tylko kochać i być kochany. Co może się stać, gdy ktoś brutalnie zdepcze jego marzenia? To jedna z tych historii, które zapamiętasz na długo.

Królestwo pleśni i kości

Najlepsze wydanie pomieszania obłędu z krwawą masakrą w przedszkolu. Miliardy oczu patrzące prosto z otchłani. Tryumf reducentów. Wartka akcja i zakończenie, które zwykle mnie irytuje, choć tu pasuje jak ulał.

Obrazki

Opowieść o technologii, która mogłaby zrobić wszystko, a nie zrobiła nic. No dobra, nie nic, ale coś zupełnie innego niż oczekiwał twórca. Groza miesza się tu z makabrą i ludzkimi kośćmi. Nie zatrzymałam się przy nim zbyt długo. Idę dalej. Klik.

Jelonek

Szokujące, jak rodzic może robić coś takiego swojemu dziecku. A gdyby nagle wszystko się zmieniło i zamiast patologicznego domu, wracać do miejsca, gdzie jest się kochanym i akceptowanym? Tylko kto miałby moc, by zmienić rzeczywistość? Ten zadziwiający i nieoczekiwany koncept, zostanie ze mną na długo.

NIE OTWIERAĆ

Ciemność, która do Ciebie przemawia jest trochę pociągająca i intrygująca. Przynajmniej do czasu, gdy zaczyna Cię namawiać na rzeczy, na które nie masz ochoty. Ciekawy koncept, ale zakończenie nie przypadło mi do gustu. 

Lament potępionych

Głosy w głowie nie są zbyt miłe. Nie wiesz, co jest prawdą, a co tylko Ci się wydaje. I mimo wszechogarniającego, narastającego absurdu, poczucia klaustrofobii, całość nie smakuje jak powinna. Może dlatego, że w moim odczuciu powrót na powierzchnię nigdy nie był opcją?

Pozwól sobie zanurkować w otchłani

Co myślisz? Warto zanurkować jeszcze głębiej? Jeśli chodzi o mnie to szczególnie podobał mi się “Jelonek” za koncept dobra i zła, “Królestwo pleśni i kości”, za sceny z przedszkola, bo któż nie chce czasem wysadzić tych małych ludzi w powietrze i “Miś”, bo pokazuje, w co może się zmienić niezaspokojona potrzeba miłości. 

Nie byłabym sobą, gdyby wszystko podobało mi się bezkrytycznie. Wiem, że to opowiadania, ale w moim odczuciu historie były za krótkie. Chciałabym zanurzyć się na troszkę dłużej w poszczególnych światach. Nie odpowiadał mi również sposób dystrybucji napięcia. Od samego początku narastało ono stopniowo, by potem na chwilę rozbłysnąć i zniknąć. To tak, jakby puszczać fajerwerki, przyglądać się jak rakieta szybuje wysoko, wysoko w niebo i kiedy jest już na takiej wysokości, że trudno ją zobaczyć, następuje wybuch, ale nie taki na jaki liczyłeś – dostajesz krótkie, ciche bum i kolejna rakieta startuje w powietrze. Ja natomiast wolę się delektować, jak dobrym daniem, które nawet po posiłku na długo pozostawia na języku swój posmak. 

Podsumowanie

Myślę, że to książka dobra dla miłośników horrorów i grozy, tego co dziwne i spleśniałe. Fani Lovecrafta również powinni być zadowoleni. Antologia spodoba się również tym, którzy wolą krótsze formy – opowiadania można czytać, nie poświęcając im wiele czasu w ciągu dnia. Ja osobiście czuję niedosyt. Chciałabym więcej. 

Autor: Feranos
Tytuł: Galeria Koszmarów Feranosa
Rok wydania: 2025
Ilość stron: ok 240
Dla miłośników: opowiadań i krótszych form, horrorów, twórczości Lovecrafta
Czy przeczytam jeszcze raz:  raczej nie, chociaż muszę przyznać, że chętnie sięgnę po kolejną część. Może ona przekona mnie do opowiadań?

Booktour organizowany przez @popkulcik – warto zajrzeć na jego profil choćby ze względu na piękne posty. Nie dajcie się zwieść pozorom, to nie tylko ładnie wyglądająca galeria obrazków, ale również mnóstwo porządnych treści dla fanów horrorów.

Zachęcam również do śledzenia samego @feranosa. To w końcu dzięki niemu można powstała Galeria Koszmarów.

Przewijanie do góry