Coś się dzieje w naszym domu – czy potwory naprawdę mieszkają w szafie?

Pamiętasz to uczucie, tuż przed zaśnięciem, gdy jeszcze byłeś dzieckiem? Upierałeś się, żeby zostawić włączoną lampkę przy łóżku albo wbrew logice nalegałeś, by nie zamykać do końca drzwi, by do pokoju wpadało choć trochę światła? Każdego wieczoru, gdy tylko robiło się ciemno, cienie w kątach pomieszczenia wydłużały się, przybierały dziwaczne kształty i wydawało się, że w każdej chwili mogą Cię dopaść. Bałeś się potwora z szafy, który jednak nigdy nie wyszedł.

“Coś się dzieje w naszym domu” to odpowiedź na pytanie, co się dzieje, gdy ten potwór postanowiła jednak opuścić swoje lokum.

Mała bohaterka

Bela jest ośmioletnią dziewczynką. Mieszka z mamą i tatą, których bardzo kocha. Ważne miejsce w jej życiu zajmuje również babcia Ruth. Bela ma jednak tajemnicę – nie pamięta już od kiedy, widzi Drugą Mamusię. 

Potwór z szafy pojawił się w jej życiu dawno temu, tak bardzo, że sama Bela nie pamięta, kiedy to było. Początkowo Druga Mamusia, tylko przyglądała jej się z dystansu. Jednak z czasem ich relacja się rozwijała i Bela cieszyła się, że ma kogoś obok siebie. Były przyjaciółkami. Druga Mamusia codziennie pyta dziewczynkę, czy wpuści ją do swojego serduszka. Przyjaciele powinni sobie pomagać. Bela ma jednak wątpliwości i  konsekwentnie odmawia, ale potwór z szafy zaczyna się coraz bardziej niecierpliwić. Jak długo przerażone dziecko może mówić “nie” bez żadnych konsekwencji?

Ośmioletni punkt widzenia  

Trzeba podkreślić, że Bela jest nie tylko bohaterką wydarzeń, ale również całą historię poznajemy jej oczami. Bardzo ciekawym zabiegiem literackim jest przedstawianie narracji, jakby prowadziło ją właśnie ośmioletnie dziecko. Już na samym początku, czytelnik dostrzeże niestandardowy zapis, gdzie dialogi, myśli i spostrzeżenia dziewczynki przeplatają się ze sobą. 

Taki zabieg sprawił, że sama narracja płynie lekko, a używane słownictwo jest często dostosowane do sposobu postrzegania świata przez ośmioletnie dziecko. Trzeba się przygotować na to, że niektóre zdarzenia będą więc interpretowane zgoła inaczej niż zrobiłby to dorosły. 

Jednakże, wiedząc, jak rozwija się mózg, doskonale zdaję sobie sprawę, że dziecko w tym wieku zwykle jest w fazie operacji konkretnych, a to znaczy tyle, że powinno już zacząć postrzegać świat w sposób bardziej logiczny i uporządkowany, zdawać sobie sprawę, że magia i potwory z szafy nie istnieją. Podczas gdy Bela wydaje się przyjmować niestworzone zdarzenia z niezachwianym spokojem – odrobinę mi to zgrzyta. 

Coś się dzieje w naszym domu - okładka książki. Czerwone litery na czarnym tle, z tyłu, z mroku wyłaniają się dłonie

Coś się dzieje w naszym domu – co na to dorośli?

Podoba mi się, że każda z występujących postaci jest w jakiś sposób charakterystyczna. Babcia Ruth to taka najbardziej ogarnięta osoba w rodzinie, opoka i specjalistka od rozwiązywania problemów. Szczególnie przypadły mi do gustu podjęte przez nią działania, kiedy dowiaduje się, w jakiej sytuacji znaleźli się jej najbliżsi. Gdyby to mnie straszyły potwory z szafy, to chciałabym mieć przy sobie taką Ruth. Cenię ją bardzo również za podejście do jedzenia:

Nieważne, co się dzieje w waszych głowach i sercach, czy w życiu. Najważniejsze to się najeść.

Tatko ciepły, wyrozumiały, dbający o ognisko domowe, ale też niezdecydowany, trochę bezsilny mężczyzna. 

“(…) zachowaj życzliwość do ludzi tak długo, jak potrafisz. Najlepiej na zawsze. Nigdy nie zapominaj o tym, co przechodzą i czują inni. I cokolwiek zrobisz ze swoim życiem, pamiętaj, nie dopuszczaj do siebie zła i okrucieństwa innych osób. Nie wpuszczaj ich do serca.”

Natomiast mama jest takim wolnym duchem, który nie potrafi usiedzieć na miejscu, a przez to komplikuje życie wszystkich dookoła. Ich decyzje i podejmowane przez nich działania, nie wydają mi się już takie logiczne i racjonalne, ale pasują do nich, do ich charakterów. 

Czy potwory istnieją naprawdę?

Muszę podkreślić, że chociaż przedstawiona dziecięcymi oczami, to bardzo niepokojąca historia. Mało jest tu scen ociekających krwią, czy zwyczajnie brutalnych, ale nie są one wcale niezbędne, żeby mieć ciarki na plecach. Napięcie jest tu budowane już od pierwszej strony i z każdą chwilą tylko narasta. NIe mogłam się oderwać od lektury. Są sceny, które będa mnie jeszcze długo prześladowały – jak na przykład ta w łazience, gdy Bela musiała skorzystać z toalety. Sam opis bytu nieodstępującego dziewczynki na krok, również jest bardzo sugestywny i łatwo mogę go sobie wyobrazić. 

Chociaż Druga Mamusia bezsprzecznie przyspiesza bicie serca, to muszę przyznać, że ta pierwsza wcale nie ustępuje jej pola. Jak w każdej dobrej powieści, tu też mamy drugie dno. Cały obraz przedstawia samotną, zagubioną dziewczynkę, która gubi się w świecie dorosłych. Nie ma wielu przyjaciół. Chyba czuje się trochę tak, jakby była niewidzialna. Mimowolnie jest świadkiem nieporozumień między rodzicami. To bardzo dużo do uniesienia. Dodatkowo, każde z rodziców z osobna opowiada Beli o dorosłych sprawach, kiedy wydaje im się, że dziewczynka śpi – nie chcę nawet sobie wyobrażać, jak pogruchotana musiała być psychika dziecka. 

Oto prawdziwe okrucieństwo. Świat jest okrutny. Tu nie chodzi o to, że ktoś, jakaś konkretna osoba, kipi nienawiścią, tylko że takie osoby są przekonane, że reszta świata czuje to, co one. A świat daje im mnóstwo powodów, żeby tak właśnie myśleć.

Zastanawiam się, kto jest tu prawdziwym potworem – Druga Mamusia mieszkająca w szafie, a może nieodpowiedzialni dorośli otaczający Belę? A może oni wszyscy, co do jednego?

Podsumowanie

Zakończenie jest dokładnie takie, jak lubię – zostaje w pamięci na długo, stanowi wisienkę na torcie i nie powoduje cukrzycy, za to wbija w fotel. To zamknięta, dobrze napisana, niepokojąca historia, dostarczająca czytelnikowi wszystko to, czego oczekuje, sięgając po horror. Każdy, kto lubi klimatyczne, nieszablonowe historie z dreszczykiem, powinien być zadowolony. Ja bardzo chętnie sięgnę w przyszłości, zarówno po kolejne dzieła autora – Josha Malermana, jak i po książki trzymające w napięciu, równie dobrze co “Coś się dzieje w naszym domu”. 

Tytuł: Coś się dzieje w naszym domu
Autor: Josh Malerman
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2025
Ilość stron: ok. 380
Odpowiednie dla miłośników: klimatycznych historii z dreszczykiem, potworów w szafie, opowieści z drugim dnem i ciekawą warstwą społeczną, nieszablonowych horrorów  
Czy przeczytam jeszcze raz? Kiedyś chętnie do tego wrócę – jak już trochę zapomną fabułę. Na pewno polecam bardzo do przeczytania innym

Przewijanie do góry