Bighead to książka, do której nie zamierzam nikogo namawiać. Co więcej uważam, że niektórzy powinni obchodzić ją szerokim łukiem i nawet nie zerkać w jej stronę. To wszystko dlatego, że jest to horror ekstremalny.
Czym jest horror ekstremalny?
Horrory bywają bardzo różne – jedne skupiają się na życiu wewnętrznym bohaterów (horror psychologiczny), inne na nic nieznaczącym życiu człowieka wobec czegoś większego i niemożliwego (weird fiction, pochodzący od Lovecrafta), czy też opierające się na opętaniach. Jest tego oczywiście dużo więcej. Jednym z takich podgatunków jest horror ekstremalny, zwany potocznie ekstremą.
Ten rodzaj skupia się na transgresywnych treściach, czyli mówiąc bardziej po ludzku takich, które przekraczają granice moralne lub społeczne, a często wszystkie na raz. Tu nie istnieje coś takiego jak tabu, nie ma żadnych świętości, nikt nie myśli o limitach. To skrzyżowanie “Ludzkiej stonogi”, “two girls, one cup”, “Terrifiera” i wyjątkowo brutalnej pornografi w jedno i zmultiplikowanie tego wielokrotnie. Powiedziałabym, że z tego względu jest raczej niszowy.
Jeśli masz słaby żołądek – nie czytaj.
Jeśli oburza cię sama rozmowa o ekskrementach – nie czytaj.
Jeśli mdlejesz na samą myśl o pornografii – nie czytaj.
Jeśli oburzasz się, że ktoś nie zrobił znaku krzyża przechodząc obok kościoła – nie czytaj.
Jeśli kanibalizm nie jest twoim ulubionym tematem rozmów – nie czytaj.
Jeśli po obejrzeniu wieczornych wiadomości nie możesz spać, bo myślisz jaki ten świat jest brutalny – zdecydowanie nie czytaj.
SPOJLER – ostrzeżenie 18+
Z tego Dziadzia był kolo jak się paczy, a Bighead nawet uronił łezkę z pokręconych oczu, kiedy staremu kopnęło się w kalendarz tydzień temu. Zeżarł jego mózg, zanim zakopał zwłoki koło lepianki, bo wykoncypował, że Dziadzio życzyłby se, aby zassał jego mundrości.
Mogłabym jeszcze tak długo, ale odnoszę wrażenie, że chyba już wiadomo, o co chodzi. To skrajnie obrzydliwy, przepełniony przemocą i bezlitosny gatunek. Nic więc dziwnego, że na okładce znajduje się zazwyczaj ostrzeżenie o przeznaczeniu dla osób pełnoletnich.
Mamy tu do czynienia z hiperbolą, czyli takim środkiem stylistycznym, który polega na przejaskrawianiu, wyolbrzymieniu. W horrorze ekstremalnym wszystko jest “bardziej”. Chwilami, w mojej opinii, zarys zdarzeń czy postaci ociera się wręcz o karykaturę.
Horror ekstremalny czy splatterpunk?
Zauważyłam, że te dwa pojęcia są często używane zamiennie. Czy słusznie?
Splatterpunk charakteryzuje się dużą brutalnością oraz krwią ściekającą po ścianach. Tu również występuje przerysowanie i groteska, zupełnie tak jak w horrorze ekstremalnym. Spotkałam się jednak z twierdzeniem, że mimo iż są do siebie bardzo podobne, to nie są jednak tożsame ze względu na przekraczanie granic. Ekstrema ma się charakteryzować właśnie transgresywnymi treściami, a splatterpunk nie.
Sama trochę nie wiem, co o tym sądzić. Przecież pierwotnie w punku, jako idei czy ruchu młodzieżowym, chodziło właśnie o zerwanie kajdanów, podążanie własną drogą, o przekraczanie granic…
Gdyby ktoś miał ochotę o tym podyskutować lub podrzucić jakiś merytoryczny wykład w tym temacie, to będę wdzięczna.
Bighead rusza w Wielki Świat
Przejdźmy jednak do samego Bigheada. Początkowo funkcjonuje on jako miejscowa legenda. Mieszkańcy biednego amerykańskiego południa przekazują sobie mrożące krew w żyłach opowieści o dzieciaku złym do szpiku kości. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, gdy ta legenda postanawia wyruszyć w Szeroki Świat – zmarł opiekun, który do tej pory się nim zajmował. Po drodze Bighead bawi się na całego – gwałci, morduje, zjada ofiary i tak dalej. Coś go wzywa, do miejsca, w którym to wszystko się zaczęło.
Bighead jest postacią odrażającą pod każdym możliwym względem. Zarówno jego zachowanie, jak i wygląd zewnętrzny budzą po prostu odrazę.
A co słychać w Wielkim Świecie? Po bezdrożach podróżują Balls i jego kumpel, rozwożąc bimber, a kiedy spotkają kogoś na swojej drodze, to nie przepuszczą żadnej okazji, żeby się zabawić. Nawet jeśli stoi przed nimi pomarszczona staruszka. Do motelu cioci Annie, mającą swoje tajemnice, przyjechała właśnie Charity, która od początku ma same problemy z mężczyznami. Towarzyszy jej zabójczo piękna reporterka Jerrica, uzależniona od seksu lub kokainy – to zależy, co jest aktualnie bardziej dostępne.
Na dokładkę mamy jeszcze ojca Alexandra, który otrzymał szlachetne zadanie przywrócenia opactwa do przyzwoitego stanu. To jest postać, która wzbudziła moją największą sympatię, więc napiszę kilka zdań więcej. To ojciec na miarę naszych czasów – ma za sobą trudną przeszłość, ale się nawrócił. Pali fajki, nie stroni od wina. Oczywiście jest zabójczo przystojny, tak, że Jerrica cały czas do niego wzdycha. Przeklina i nie boi się mówić tego, co myśli:
Jeśli powiem “Ojcze nasz, któryś jest w niebie, przebacz mi moje winy i wykroczenia przeciwko tobie”, to treść jest ta sama co w przypadku: “W mordę jeża, Boże, zjebałem i naprawdę mi przykro, więc może mi odpuść?”. To to samo. Boga nie obchodzi, jakich słów używasz. Cholera. Jego obchodzi, co masz na myśli.
Odpowiedni pasterz na szalone czasy, w których przyszło nam żyć.
Bighead od strony technicznej
Siadając do lektury otrzymujemy prawie 400 stron, podzielonej na zgrabne rozdziały, czystej perwersji uzupełnionej czarno-białymi ilustracjami. Napisana językiem prostym, chwilami stylizowanym na jeszcze uboższy i pełen błędów np. używanie “se” zamiast “sobie”. Rozumiem dlaczego, ale i tak nie lubię.
Jeśli zajrzymy pod warstwę krwi i ekskrementów to okaże się, że w książce możemy odnaleźć wiele innych wątków. Będą to min. uzależnienie oraz to, ile człowiek jest w stanie poświęcić, by zaspokoić swoje żądze, do czego może popchnąć nacisk społeczny, jak wygląda prawdziwa bieda. Poza tym odnajdziemy tu wątek zaginionej rodziny, klasyczną walkę dobra ze złem i kuszenia do złego czy też motyw czysto nadnaturalny.
To wszystko okraszone czarnym humorem, który nie bierze jeńców:
SPOJLER – co jest nie tak z moim poczuciem humoru, że mnie śmieszy?
Boziuniu moja, jak dobrze jest siorbać surowy mózg, świeżo wyciskany z czaszki!
Co w sumie najciekawsze, całość układa się w spójną całość. Wątki są tu podomykane, każdy z nich można w jakiś sposób uzasadnić. Całość ma formę klamry – chodzi mi o to, że scena zawarta w prologu nabiera sensu pod koniec, gdy czytelnik wie już więcej. Muszę przyznać, że pozytywnie mnie to zaskoczyło, bo nie spodziewałam się, że fabuła będzie tu miała jakikolwiek sens. Zakończenie jest zaskakujące, chociaż części domyślałam się już wcześniej.
Można się pokusić nawet o poszukanie jakiegoś przesłania, jeśli ktoś bardzo chce:
SPOJLER – 18+
Ale pamiętoj, co ci powiem. Nie daj se kitu wciskać. Wyruchoj ich, zanim zrobio to tobie. I to też se zapamiętaj. Reszta Świata to sami źli ludzie, więc musisz się bardzo starać być jeszcze gorszy.
Albo ewentualnie:
SPOJLER
Wiedziała, że może go pożądać, ile chce, a i tak nie będzie go miała, i to wydawało się bardziej ekscytujące niż cokolwiek innego.
Podsumowanie
Edward Lee, niepodważalny król horroru ekstremalnego, stworzył coś wyjątkowo obrzydliwego i obrazoburczego. Podobno “Bighead” nie jest czymś, od czego zaczyna się przygodę z ekstremą, bo dalej nie ma już nic “bardziej”. Czy to prawda? Nie wiem. Wiem tyle, że nie był to pierwszy horror ekstremalny, który przeczytałam i czułam się chwilami absolutnie zdegustowana. Nie jest to też lektura, do której zamierzam wracać lub chwalić się jej znajomością wśród znajomych (no chyba, że sami zapytają). Jednocześnie muszę przyznać, że było tam kilka zabawnych scen, rozśmieszających mnie prawie do łez (my humor is broken).
Nie polecam. Rekomenduję za to, żeby zastanowić się bardzo głęboko przed sięgnięciem po tę lekturę. Jeśli się wahasz, polecam zapoznać się najpierw z “Dziewczyną z sąsiedztwa” Jacka Ketchuma. Sceny z tej pozycji Cię nie ruszają? Sprawdź „Dom ćmy” Tomka Miłowickiego. To co prawda bardziej horror psychologiczny, gdzie doświadczysz depersonalizacji, derealizacji czy dysocjacji, ale jest tam kilka mocnych i obrzydliwych scen.
Jednakże zawsze, ale to zawsze, strzeż się Bigheada.
Tytuł: Bighead
Autor: Edward Lee
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2021
Liczba stron: ok. 370
Odpowiednie dla miłośników: gore, przemocy, pornografii, groteski, kanibalizmu, przekraczania granic, horroru ekstremalnego, splatterpunku
Czy przeczytam jeszcze raz? zdecydowanie nie
Ksiązka przeczytana w ramach Booktouru organizowanego przez @lew_i_ksiązki , która robi przepiękne karuzele na Insta.


