
Inny On – Tytuł pełny zielonego mchu i eukariontów. Uważaj, żeby się nie zagrzebać
Anihilacja to pierwsza z cyklu czterech książek zgłębiających temat niezbadanych terenów Strefy X. W tym tomie uczestniczymy w jednej z wypraw na jej niebezpieczne terytoria. Wydana w roku 2014, w kolejnym zdobyła nagrodę Nebula za najlepszą powieść. W 2018 r. doczekała się luźnej ekranizacji, również dobrze odebranej przez krytyków. Czyżby szykowała się naprawdę dobra książka do recenzji?
Przebieg zdarzeń
Strefa X wita kolejną już ekspedycję mającą odkryć jej sekrety. Tym razem w jej składzie znajdują się cztery osoby – geodetka, biolożka, psycholożka i antropolożka. Brakuje językoznawczyni, która w ostatnim momencie wycofuje się z całej akcji.
Wszystkie kobiety są pouczone – to nie jest przyjazny świat, niczego nie dotykaj, nie jedz, nie wdychaj… Najlepiej zachowuj się tak jakby cię tam zupełnie nie było. Masz zapewniony prowiant oraz wodę, informuj o wszystkim i spisuj relację. Z poprzednimi wyprawami działo się coś złego, czego nie da się w prosty sposób wyjaśnić, niektórzy nie wracali, inni wracali, ale jakby nie w pełni…
Pytania i brak odpowiedzi
Anihilacja stawia na mocne zagmatwanie tematu, nie tłumaczy zupełnie nic ze stawianych czytelnikowi pytań. Kreuje Strefę X jako coś nienaturalnego i niewytłumaczalnego, dzięki czemu może niektóre wątki pomijać, a inne, mam nadzieję, poruszać w kolejnych tomach. Książka była w moim przypadku ciężka w odbiorze. Wyszukane słownictwo ze strefy biologii stale utwierdzało mnie w przekonaniu, że jest to zabieg nad wyraz. Rozumiem chęć przedstawienia tekstu, jako pamiętnika po biolożce z ogromnym zapałem do tematu, ale czytając miałem wrażenie ostentacyjnego zachowania mającego podkreślić wykonywany zawód. Czytając nie interesuje mnie, który dokładnie gatunek ptaka przykładowo narobił mi na namiot, tylko, że narobił. A tu musi być wyszczególnione wszystko, no ok. (ostentacyjne przewracanie oczami)
Świat zewnętrzny
Opisywane zdarzenia zawierają również wspomnienia biolożki sprzed wyprawy w celu przybliżenia jej postaci oraz motywacji. Poznajemy fragmenty jej dzieciństwa, związku oraz zachowania w pracy przed misją. Wstawki pozwalają na lepsze zrozumienie motywacji, ale również wytrącają z ciągłości akcji i mogą psuć budowany nastrój.
Świat wewnętrzny
Jedną z głównie poruszanych spraw jest przemiana wewnętrzna bohaterów. Podczas wyprawy szybko okazuje się, że nie można ufać nikomu. Cztery kobiety mają ogromny problem i żadnego wyjścia z sytuacji. Obecność psycholożki wprowadza motyw zaufania do towarzyszy – czy mogę pozwolić sobie na pełne zaufanie do osoby, która może, jak i w razie potrzeby zahipnotyzuje mnie? Przecież już by dostać się do strefy trzeba było poddać się hipnozie. Skąd mam pewność, że to, do czego mnie przekona nie będzie dla mnie szkodliwe? Jeśli któraś z pań zostanie zainfekowana, to czy od razu wycofa się z misji i poinformuje koleżanki? Czy będzie udawać, że nic się nie stało z samolubnych, lub w jej przekonaniu, wyższych pobudek? Świat nie jest miłym miejscem, a na niezbadanych terenach można spodziewać się radykalnych rozwiązań…
Podsumowanie
W celu zapoznania się z tą zagmatwaną historią zachęcam do lektury. Mnie ciekawi, czy kolejne tomy rozwiną koncept i wytłumaczą wątki, czy zostawią Strefę X jako mistyczną i niezbadaną opisując po prostu kolejne ekspedycje.
Anihilacja w moich oczach nie spełniła wymagań, by być na liście moich ulubionych książek. Za dużo jest tu jak dla mnie opisów przyrody, walk wewnętrznych bohaterów z samymi sobą oraz niejasności, które nigdy nie mają zostać wytłumaczone. Książka nie ma zmusić nas do myślenia, ma nas zaszokować oraz zadziwić, co niektórym mogłoby się spodobać – mi nie przypadło do gustu.

Ja: Z przyjemnością zgubiłam się w obcej biocenozie i nie chciałam wracać
Anihilacja zaprasza czytelnika do świata na pierwszy rzut oka przypominającego nasze zwyczajne, nieco dzikie krajobrazy. Kiedy tylko przyjrzysz się bliżej, z pewnością zauważysz, że natura przejęła tu kontrolę w sposób zupełnie nieprzewidywalny. Czy zdecydujesz się, by wejść do środka?
Czy odważysz się wkroczyć do Strefy X?
Anihilacja opisuje 12 ekspedycję do Strefy X. Nie do końca wiadomo, czym ona jest, ani kiedy powstała. Tym razem na misję zbadania tego tajemniczego miejsca wyruszają 4 kobiety. Każda z nich trudni się zupełnie inną profesją, by eksploracja przebiegała w możliwie pełny sposób. Znamiennym pozostaje fakt, iż czytelnik nigdy nie poznaje ich imion. Czy są one aż tak nieistotne w porównaniu ze Strefą X?
Ku przygodzie wyruszają psycholożka – lider misji, geodetka z wojskową przeszłością, lękliwa antropolożka oraz biolożka, będąca jednocześnie przewodniczką po tej niezwykłej krainie.
Podczas wykonywania operacji kobiety odkrywają tajemniczy obiekt, który nie został umieszczony na żadnej mapie. Postanawiają przyjrzeć mu się bliżej. Chociaż masywna konstrukcja prowadzi w głąb ziemi, biolożka uparcie nazywa ją wieżą.
“Na początku tylko ja widziałam w tym czymś wieżę. Nie wiem, dlaczego akurat to słowo przyszło mi do głowy, bo przecież konstrukcja wnikała w głąb ziemi. Równie dobrze mogłam ją uznać za bunkier albo za zakopany budynek.”
Odkrycie, którego tam dokonują, powoduje ich fascynację i rozpoczyna obsesję rozwikłania tajemnicy słów pojawiających się na ścianach wzdłuż schodów ciągnących się głębiej i głębiej.
Czy natura cię przeraża?
Jeśli do tej pory nie bałeś się podróży na dzikie ostępy, czy błądzenia wśród monstrualnych starodrzewi, to są szanse, że po lekturze będziesz odczuwać lekki niepokój podczas podejmowania podobnych aktywności. Strefa X wydaje się rządzić swoimi prawami. Przypomina mi piękne florarium, choć w tym przypadku efekty są całkowicie nieprzewidywalne.
Natura gra tu pierwsze skrzypce, wydaje się rosnąć, oddychać i myśleć samodzielnie. Następuje jej stopniowe wypaczanie:
Nadal obserwowałam dzika przez lornetkę. Gdy się zbliżał, jego pysk wyglądał coraz dziwniej. Był wykrzywiony, jakby zwierzę zmagało się z potworną wewnętrzną udręką. (…) W oczach zwierzęcia połyskiwało coś w rodzaju iskier, których nie potrafiłam uznać za prawdziwe.
Opisy przyrody nie są tu może bardzo rozbudowane i nie ciągną się na kilka stron, są za to bardzo plastyczne i obrazowe. Nie miałam żadnego problemu z wyobrażeniem sobie opisywanych stworzeń. Kilka z nich żyje w mojej głowie, jak niezwykle realistyczne obrazy, niemalże echa wspomnień. Szczególnie dobrze zapamiętałam delfina, udręczone stworzenie wołające wśród trzcin oraz słowa pojawiające się na ścianach wieży jako oddzielny, żywy organizm.
To książka, która pachnie mchem i zgnilizną – pamiętam je dokładnie z własnych wędrówek z plecakiem po lesie, gdzie każdy najmniejszy organizm stanowi kolejny z elementów większej całości. Są one oddzielnymi tworami, a jednak są również częścią czegoś większego.
Prowadź mnie przez ciemność
Przewodnikiem po Strefie X jest nieco wycofana i ekscentryczna biolożka. Poznajemy to niezwykłe miejsce dzięki jej zapiskom. Nie dziwi więc fakt, że mamy tu do czynienia z pierwszoosobową narracją, podążającą za bohaterem. Badaczkom nakazano prowadzenie dzienników, a Anihilacja to jeden z nich:
“Oczekiwano od nas po prostu prowadzenia zapisków – takich jak te – w dzienniku takim jak ten: lekkim, ale prawie niezniszczalnym, z wodoodpornymi kartkami, elastyczną czarno-białą okładką, niebieskimi poziomymi liniami i czerwoną pionową kreską tworzącą margines z lewej strony. Te dzienniki miały albo wrócić razem z nami, albo czekać na następną ekspedycję”
W dzienniku biolożki brakuje jednak dat i są momenty, gdy zwraca się ona bezpośrednio do czytelnika. Powodem jest spisanie wszystkiego hurtem, w jednym konkretnym momencie.
Zastosowanie narracji tego typu ma tu sens – poznając zapiski biolożki, dokładnie poznajemy jej myśli i odczucia. Dzięki temu możemy jako czytelnicy obserwować, jak strefa X wpływa nie tylko na ciało, ale również jak wpełza do umysłów ludzi, którzy zapuścili się za daleko. To podnosi wartość całej historii, ubogaca ją.
Zapiski biolożki ze Strefy X są uzupełnione retrospekcjami, które stanowią przebłyski z poprzedniego życia, życia przed strefą…
…może dzięki temu się nie zgubię
Strefa X od samego początku do końca pozostaje tajemnicą i czytelnik wie o niej bardzo niewiele. Podobnie jest w przypadku ekspedycji – ich celów, czy chociażby czasu trwania misji. Nic nie jest tu jasne i na próżno szukać zasad kierujących tym światem, ponieważ nie są one przedstawione.
Jednakże kolejne doświadczenia kobiet, niepewność losu, stanowią odurzającą mieszankę i zwyczajnie powodują, że nie można oderwać się od lektury. Dużo tu budowania klimatu, zdarzeń raczej mniej niż więcej. Mi to zupełnie nie przeszkadzało, a tylko pozwalało bardziej zagubić się wśród szumiących trzcin wędrując do latarni morskiej majaczącej na horyzoncie. Anihilacja to horror przyrodniczy, gdzie siły natury wyrywają się z okowów ludzkiej logiki i stanowią siłę nie do zatrzymania.
Anihilacja biolożki
Biolożka poszukuje odpowiedzi razem z czytelnikiem. Przez wiele miesięcy przygotowywała się do podjęcia tego ogromnego wyzwania i wydawałoby się, że jest nienagannie przygotowana. W mojej opinii, cały zespół mógłby zostać na tym szkoleniu jeszcze przez wiele długich lat, gdyż od samego początku popełniono kardynalne błędy.
Szczególnie mocno irytuje mnie właśnie biolożka. Jestem w stanie zrozumieć fascynację każdym nowym zjawiskiem i najmniejszym odkryciem, z drugiej jednak strony nie zwalnia jej to z odpowiedzialności i logicznego myślenia. Postępuje impulsywnie i lekkomyślnie, tracąc zupełnie obiektywizm. Goni za kolejnymi odkryciami, nie bacząc na okoliczności. Mam wrażenie, że wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby tylko podejmowała rozsądniejsze decyzje.
Jeśli spojrzeć na to z jeszcze innej perspektywy, a co w momencie, gdyby relacja biolożki okazała się kłamstwem? Skoro wiemy, że pisała dziennik nie dzień po dniu, ale hurtem, coś każe mi się zastanowić, co stało się z pierwszym zeszytem. Skąd wiemy, że spisane przez nią słowa nie są zmyśleniem, kłamstwem, czy może zwykłą halucynacją?
Anihilacja technicznie
Książka jest niewielka objętościowo, napisana prostym i zrozumiałym językiem. Znajdziemy w niej może dosłownie kilka określeń wprost z podręcznika do biologii z uwagi na profesję bohaterki, jednakże ich nieznajomość nie wpłynie istotnie na zrozumienie całości.
Opisy nie są długie, ale dobrze budują atmosferę odwiedzanych miejsc. Bez problemu wczuwałam się w klimat i cieszyłam wszechobecnymi tajemnicami. Liczba niewiadomych mnie nie przytłaczała – tym razem potraktowałam to jako coś synonimicznego do biocenozy, która jest piękna i jednocześnie tak złożona, że nie da się jej w prosty sposób objąć rozumem.
Jednocześnie nie mogę się doczekać przeczytania kolejnych tomów serii Southern Reach, a jest ich w sumie 4, w nadziei na wyjaśnienie całej tej zagmatwanej zagadki.
Jako ciekawostkę dorzucę fakt, że Anihilacja doczekała się ekranizacji, chociaż w tym wypadku słowo adaptacja będzie bardziej adekwatne – zdarzenia przedstawione w książce trudno jest jednak wiernie oddać na jakimkolwiek ekranie, ponieważ przedstawienie myśli pojawiających się w głowie bohaterki oraz wszystkich odczuć płynących z ciała wydaj zaledwie za pomocą zaledwie obrazu, wydaje się być niewykonalne.
Podsumowanie – czy warto dać szansę Anihilacji?
Trzeba przyznać, że Anihilacja jest odrobinę dziwna i nie każdemu przypadnie do gustu – ale tak to już jest z książkami. Słowa, jakie mi się z nią kojarzą to dziwność, aberracja, anomalia, dywergencja (w sensie oddalenia od pierwotnej formy), wypaczenie oraz dysonans (również poznawczy). W moim odczuciu to specyficzne połączenie między ww. cechami oraz napięciem, które nie odpuszcza, tworzy mieszankę jakiej nie da się porównać z niczym innym.
Warto przekonać się na własnej skórze, czy Anihilacja jest pozycją dla nas, szczególnie, że czytanie nie zajmie zbyt dużo czasu.
Drogi pamiętniczku, wyruszyłam do Strefy X i dokonałam wielu osobliwych odkryć. Nie wiem, czy wróciłam z niej taka sama, jak przedtem. Teraz, kiedy wchodzę do lasu, rozglądam się uważnie, ostrożnie. Szukam między drzewami liter, które nie powinny się tam znaleźć…

