
Chińskie powiedzenie głosi:
Chcesz być szczęśliwy całe życie? Zostań ogrodnikiem.
Story of Seasons daje nam odrobinę smaku jak mogłoby wyglądać sielskie życie na wsi. Tytuł wydany w Europie przez studio Marvelous Europe dostępny jest na konsoli Nintendo zarówno w e-shopie, jak i fizycznym kartridżu Czy jednak życie pośród upraw i zwierząt może być aż tak radosne?
Trochę historii
Seria wywodzi się z rynku japońskiego, gdzie wydawcą jest studio Marvelous. Pierwsze części wydawane na konsole takie jak GameBoy Advance, GameCube czy PlayStation nosiły nazwę Harvest Moon. Na rynki światowe wydawane były pod banderą Natsume. W momencie rozejścia się dróg obu wydawców okazało się, że tytuł Harvest Moon jest własnością Natsume, więc główny twórca został zmuszony do zmiany nazwy – tak powstało Story of Seasons.
Część Friends of Mineral Town jest remakiem gry z GBA pod tym samym tytułem, dostajemy te same miasteczko, te same postaci i te same zdarzenia, z ulepszeniem graficznym oczywiście. Czy jest sens coś poprawiać, jeżeli pierwotne dzieło było bardzo dobrze wykonane?
Początki nowej farmy
Wraz z rozpoczęciem gry zostajemy wrzuceni na głęboką wodę – dostajemy zarośnięte chwastami pole, podstawowe narzędzia i dobre słowo – radź sobie. Możemy wtedy również wybrać, czy chcemy grać bardziej wyzwaniowo, czy liczymy na relaksującą rozgrywkę, gdzie wszystko w skupie jest droższe przy sprzedaży oraz dostajemy pierwsze nasiona, co pozwala od razu je zasiewać. Lubiąc wyzwania oraz mając doświadczenie z innymi tytułami tej serii, pokusiłem się na standardową rozgrywkę. Nasiona przecież kupię, a zarobki i tak zawsze były porządne…

Wszystko wymaga czasu
Jakież było moje zdziwienie, gdy już pierwszego dnia przegapiłem godziny pracy sklepu! Gra posiada system dobowy, czas płynie tu nieubłaganie, a wszystkie miejsca posiadają swoje godziny otwarcia. Chcesz odwiedzić kowala? Zapraszam między 10-tą a 16-tą. Chcesz kupić nasiona? Oczywiście, ale nie we wtorki i nie po 17-tej. Mamy dostępną mapę z zaznaczonymi lokacjami, ale godziny pracy sprawdzić możemy dopiero na tabliczce przy danym obiekcie. Nie sądziłem, że po tylu latach nabiorę się na to jeszcze raz…


I więcej czasu
Wszystkie posiane nasiona posiadają wymagany czas wzrostu, od trzech dni nawet do siedmiu. Trzeba uważać również na zmieniające się pory roku. Przy przejściu wszystkie posadzone rośliny więdną i nie nadają się do sprzedaży. Doba zawsze wydaje się za krótka, wszystkie czynności zabierają coraz to więcej cennych minut, a z każdym dniem obowiązków tylko przybywa. Zaczynamy samotnie, by już po kilku dniach otrzymać towarzysza – konia. Jest opcja, że nie zostanie z nami na zawsze, jeśli nie będziemy o niego dbali, ale żeby tak się stało, naprawdę trzeba się postarać. Do naszego inwentarza dołącza również pies, jak i w każdym momencie możemy kupić do hodowli owce, krowy oraz kury. Jest to gra przyjazna dzieciom, więc nie ma tu zabijania zwierząt. Mogą umrzeć z głodu, ale samodzielnie nie przerabiamy nic na mięso.

Czas powiedzieć Stop
Upływ kolejnych godzin zatrzymuje się, gdy jesteśmy w budynkach lub jaskiniach. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż kopiąc w jaskini przy standardowym upływie czasu, nie mielibyśmy szans dojść na jej głębsze tereny. Również w swoim domu możemy spokojnie się zastanowić i zaplanować kolejne działania bez presji uciekających minut. A rozmyślań mamy sporo – gra opiera się na gospodarstwie, ale również na kontaktach międzyludzkich z pozostałymi mieszkańcami. Z niektórymi możemy wejść nawet w głębsze relacje, co może doprowadzić nawet do ślubu i powiększenia naszej rodziny.
W Story of Seasons nie uświadczymy głębokich dialogów, ale widać, że każda z postaci ma swoją osobowość, zainteresowania jak i cechy szczególne. Na tym oparte są krótkie historyjki/interakcje pozwalające głębiej zapoznać się z poszczególnymi osobami.



Jak już mamy chwilę
Warto zadbać o swój stan zdrowia. Możliwe jest używanie np. młotka w pomieszczeniu, by dostać punkty doświadczenia i zwiększyć u kowala jego poziom, ale nie ma tak łatwo. Każde użycie narzędzia obniża nam dostępne punkty wytrzymałości, a dodatkowo zbyt mocne przeciążanie się może doprowadzić nawet do omdleń i stracenia przytomności do końca dnia. Gra uczy nas bardzo szybko, by się nie przemęczać. Wszystko trzeba robić z głową, nawet walić młotkiem po meblach.
Remedium na to znajdziemy w gorących źródłach, które za czas w nich spędzony regenerują utracone punkty witalności. I oto mamy zamknięte koło, niby da się „oszukać” system czasu, by już za chwilę móc właśnie za jego pomocą przywrócić się do działania. Widać tutaj przemyślane zależności i złożoność tytułu.




Czas na relaks
Story of Seasons daje nam wiele możliwości działania. Można skupić się na obsiewaniu pola i zbieraniu plonów, rozwijać znajomości z lokalnymi mieszkańcami, jak i w chwili wolnej wyjść połowić ryby oraz pozwiedzać okoliczną górę i lasy, by pozbierać grzyby lub kwiaty. Możliwości jest tutaj sporo, tylko od gracza zależy jaką drogę wybierze. W moim przypadku stawiałem na szybki zarobek, by móc rozbudować dom i wyposażyć się w kuchnię, co odblokowuje całą masę dostępnych przepisów, jak i radości z ich wypróbowania. Duży dom potrzebny jest również do ożenku – wiadomo, że na mały metraż żadna pani nie przyjdzie z uśmiechem na ustach.

Zasadniczo, gdzie i za ile
Tytuł dostępny jest na konsole PlayStation, Xbox oraz Switch, jak i na komputery stacjonarne na platformie Steam. Linki do poszczególnych sklepów zamieszczam poniżej.a swoją kopię kupiłem przez Allegro, jako używaną za 40zł. Bez promocji byłaby to troszkę przeszacowana cena jak na moją kieszeń, a chciałem zobaczyć, czy magia serii nadal trwa.

Podsumowując
Zasadniczo jestem na tak dla tego tytułu. Może działać u mnie trochę efekt nostalgii, grałem przecież w poprzednie części, jak Harvest Moon, jednak tyle godzin spędzonych przy rozgrywce świadczy w mojej opinii po prostu, że się z nim dobrze bawię. I to uważam za najważniejsze.
Ocena końcowa: 4,75/5
Plusy
- Dostępna na większość konsol i PC
- Rozbudowana i przemyślana
- To nie tylko farma
- Ogrom możliwości rozwoju i działań
Minusy
- Brak polskiej wersji językowej
- Dzień jest za krótki

