
Na celowniku łopaty tytuł nowinka – Digging Adventure Simulator 2025. Wydany przez Fun Games Studio na Nintendo Switch 5 lutego 2026 r., podczas gdy użytkownicy PlayStation 4 mogą “cieszyć się” tytułem już od 17 lipca 2025 r. Czemu gracze “czerwonych” musieli tak długo czekać? Czyżby gra była aż tak doszlifowywana?
Pierwsze kroki przy kopaniu dziury
Rozgrywka jest prozaiczna: dostajesz najtańszą łopatę, kilof, skaner i kawałek parceli, gdzie możesz kopać – i do dzieła. Każda rozłupana geoda, zebrany skarb i sprzedany złom przybliża nas do kolejnych ulepszeń oraz głębokiej dziury, w której się znajdujemy. Co ciekawe, zarówno w rozgrywce jak i w odczuciu. Brak tu polotu, pomysłu oraz porządnego wykonania.

Czy ta dziura ma sens?
Digging Adventure jest symulacją, choć z łatwością można jej przypisać gatunek “flop”. Wydana na fali popularności symulatorów, jest mocno niedopracowana, miejscami toporna oraz stanowi ogólny dramat techniczny. Uruchomiłem grę dwa razy. Za pierwszym uderzyła mnie trudność sterowania na gałkach kontrolera. Postaraj się wycelować w małą monetę, którą chcesz podnieść i zobaczymy, ile przekleństw popłynie w stronę ekranu. Gra powstała na silniku Unity, co w tym przypadku drastycznie ograniczyło efekty wizualne – i to po prostu widać.


Drążymy głębiej
Sama rozgrywka ma być uspokajająca – nie ma presji czasu, kopiesz tylko po to, by kopać. Cały czas towarzyszy nam muzyka… Powinno być sielsko. A jest dziura. Ogromna. Muzyka wybrana do tytułu pozostawia wiele do życzenia. Kawałki są bardzo krótkie, idą sobie znaną kolejnością Niby jest radio, w którym można zmienić utwór, ale:
- nie da się wyciszyć w pełni muzyki z poziomu radia, można jedynie przełączyć na kolejny utwór. Opcja wyciszenia ukryta jest w ustawieniach jako dźwięki otoczenia.
- kawałki są puszczane z taką losowością, że styl zmienia się diametralnie w jednej chwili, a gracz nie ma możliwości nad tym zapanować.
- gra przycina się przy ładowaniu kolejnej ścieżki dźwiękowej, więc średnio co dwie minuty.

Jeszcze głębiej?
Sterowanie jest toporne, a muzyka niedopracowana… Może gameplay nadrobi? Jeśli pomysł jest dobry, to można przymknąć oko na niektóre niedociągnięcia.
Niestety, brak kreatywnych rozwiązań oraz nowości sprowadza tytuł do jednego – nudy. Rozrywki tu nie ma. Nie szukasz skarbu – do znalezienia masz tylko kilka rodzajów geod, złóż i powtarzalne fanty, jak kielichy lub monety. Kopanie sprowadza się do ciągłego wciskania przycisku, każde użycie łopaty to kolejny klik. Brak funkcji automatycznego użycia narzędzia mocno spowalnia rozgrywkę, w szczególności, gdy jakimś cudem trafisz w przedmiot do odkopania i łopata nagle przestaje działać. Powiększenia plecaka podawane są w kilogramach, lecz nawet po wykupieniu kilku ulepszeń w kieszeniach zmieścimy znikomą ilość przedmiotów z głębin, które w dodatku okazują się mniej dochodowe, niż sugerowałaby ich waga.

Gdzie ukryte jest złoto?
Choć geod ze złotem w tej grze nie brakuje, na próżno szukać tu jakiegokolwiek skarbu. Przytłaczające negatywne oceny w PS Store mają swoje podstawy, a 90% użytkowników wypowiedziała się jasno – ta gra nie powinna ujrzeć światła dziennego. Zwłaszcza, że na rynku dostępne są tytuły oparte na koncepcie kopania, które zostały wykonane o niebo lepiej.
Złoto dla reportera
Warto również wspomnieć o technicznych niuansach. Udało mi się ukończyć tytuł w rekordowym czasie tylko dlatego, że gra technicznie leży. Podczas kolejnego włączenia zniknęła mi pokaźna część terenu, odkrywając wszystkie złoża i dając możliwość dotarcia do samego epicentrum dziury. Czym zostałem nagrodzony? Restartem i automatycznym zapisem. Milutko.
Koszt Przygody oraz drogi do sklepu
Cena tytułu jest niewielka – do 27 lutego w eShopie trwa promocja na ten “nowy” tytuł. Można go dodać do kolekcji za jedyne 8 zł, podczas gdy standardowo waha się w przedziale 17-22 zł.
Jeżeli masz ochotę sam przekonać się o ocenach i koszcie zakupu, poniżej zamieszczam linki do sklepów:
Na zakończenie
Stanowczo odradzam zakup komukolwiek. Digging adventure jest niedopracowana, toporna i przy każdej, nawet tak niskiej cenie, po prostu za droga. Z ciekawostek, posiada zablokowaną funkcję robienia zrzutów ekranu na Switchu, zarówno w menu jak i podczas rozgrywki. Przez to:
Wszystkie wykorzystane screeny i grafiki w poście zostały zaczerpnięte z oficjalnej strony Nintendo produktu.
Dzięki Nintendo 🙂
Ocena końcowa: 1,25/5
Plusy
- Gra się uruchamia
- Cena na promocji nie przyprawi o zawrót głowy
Minusy
- Brak polskiej wersji językowej
- Grafika, muzyka, gameplay
- Zablokowana funkcjonalność robienia zrzutów ekranu

