
Na mój warsztat trafiła gra produkcji Disneya. Od razu wiedziałem, że nie będzie to tytuł dla starszego grona odbiorców, ale i tak postanowiłem sprawdzić, na jakim poziomie prezentuje się wydany również na Switcha Illusion Island.
Do testów zdobyłem go dzięki Nintendo Switch Online (NSO). Po wykupieniu usługi, co jakiś czas udostępniane są kolejne tytuły w stylu „graj ile chcesz, ale w określonym czasie”. Tak się zdarzyło, że ważność NSO dla mojego konta miała jeszcze 8 dni, podczas gdy Illusion Island został udostępniony na tydzień, czyli miałem pełny czas na ocenienie gry.
Informacje ogólne
Gra została wydana na Switcha, X-boxa, PS 5 oraz komputery stacjonarne. Sam testowałem ją na konsoli Nintendo. Jest w miarę nowym tytułem – została wydana w 2023 roku przez Dlala Studios z wydawnictwem Disney Electronic Content. Illusion Island nie posiada języka polskiego, do wyboru mamy jedynie angielski, niemiecki, francuski a nawet włoski, jednak brak w niej naszego rodzimego. Na tym polu wydawcy gier jeszcze się nie popisują…
Pierwsze wrażenia

Illusion Island wita nas prostym białym logo Disneya na czarnym tle, by zaraz po tym pokazać nam menu z żywymi kolorami, spokojną muzyką oraz opcjami do wyboru. Gra daje nam 3 miejsca do zapisu postępu historii. Gdy już wybierzemy slot, na którym będziemy grać, będziemy mieli jeszcze kilka pytań, mianowicie: w ile osób będzie rozgrywka? Na jakim poziomie trudności chcesz grać? Jaką postacią chcesz się poruszać?
Tytuł stawia mocno na kooperację – aż do czterech osób, której nie miałem z kim przetestować, jednak uważam, że przy kilku młodszych domownikach może być super opcją. Pozwala na wybranie dla każdego po jednej z dostępnych postaci – Mickey Mouse, Minnie Mouse, Donald Duck oraz Goofy. Wybrana postać nie ma wpływu na rozgrywkę, stanowi jedynie estetyczną zmianę. Osobiście najbardziej spodobał mi się Donald i to nim przechodziłem kolejne poziomy.


Wkraczając do gry
Już po wyborze postaci zostajemy wrzuceni w świat, w którym czwórka naszych bohaterów zostaje zaproszona na „piknik” na nietypową wyspę. Niestety, tak jak i ciasto, piknik okazuje się być kłamstwem oraz pretekstem. Prawdziwym celem jest prośba o pomoc w odzyskaniu utraconych mega cennych przedmiotów – Książek. Koncept może nie powala, jednak jest tak poprowadzony, że też nie boli. Jest podstawa do działania, a Donald ratuje dodatkowo sytuację szczyptą humoru w jego stylu. Mickey oraz Minnie są poważnymi postaciami, a Goofy… cóż, to wciąż Goofy. Na barkach Donalda pozostaje więc rozśmieszanie widowni nietypowymi odpowiedziami i sytuacjami.
Czy wreszcie zaczniemy rozgrywkę?
Czwórka bohaterów przyjęła zadanie, można zacząć działać. Co dalej? Dalej wkraczamy w typową platformówkę, z małymi zmianami, jak się później okazuje. Na samym początku mamy do wyboru jedynie poruszanie się i skok. Tytuł bardzo powoli przyzwyczaja nas do kolejnych funkcji i możliwych działań w grze. Zaczynamy od podstawowego sterowania, by po kilku odblokowaniach ulepszeń mieć już dostęp do podwójnego skoku, łamania przeszkód pod postacią, czy bujania na linie w celu dostania się do wcześniej niedostępnych miejsc. Warto również zauważyć, że tytuł bardzo mocno stawia na młodszego widza, więc mimo że mamy tutaj przeciwników, nie posiadamy możliwości ich atakowania. Pozostają nam jedynie uniki w celu ochrony naszego życia.


Ilość dostępnego życia określa się za pomocą serc, których podczas rozpoczynania rozgrywki mamy od jednego do trzech, w zależności od wybranego poziomu trudności. Przyznam, że próbowałem z jednym sercem i jak na początku nie stanowiło to problemu, w dalszej części rozgrywki często zdarzało mi się trafić na jakiegoś niespodziewanego przeciwnika. Nie jest to jednak duży problem, po utracie ostatniego życia jesteśmy po prostu pakowani w kopertę i przesyłani do ostatniego punktu kontrolnego. Jest ich wyjątkowo dużo, więc taki powrót nie utrudnia rozgrywki, jak i mocno nie denerwuje.

Prezenty!
Wszystkie ulepszenia dostępne są w formie prezentów od bardzo miłego różowego krokodyla imieniem Mazzy. Dla każdej postaci są to inne prezenty. Minnie dostaje ciężką walizkę do rozbijania przeszkód pod bohaterem, a Donald już do tego działania dostaje kowadło. Każdy z bohaterów, dzięki temu prezentowi, może wykonywać te same akcje, więc niezależnie od wybranej postaci dostępna pula ulepszeń i działań jest taka sama. Kolejne dary dopasowane są do postaci, które je otrzymują. Mickey dostaje konkretne rzeczy jak wędka, Minnie często coś związanego z podróżami, jak np. wspomniana wcześniej walizka, Goofy coś do jedzenia, a Donald coś niespodziewanego i śmiesznego jak rakieta lub kowadło.


I możliwości 🙂
Każde kolejne spotkanie z Mazzy, dzięki jego darom, udostępnia nowe tereny do przeszukiwania. Jak się okazuje, szukamy już nie tylko trzech skradzionych książek, ale i mnogości znajdziek odblokowujących dodatkową zawartość gry. Nie mają one wpływu na rozgrywkę, ale dają możliwość zapoznania się z bonusowymi grafikami lub informacjami na temat świata gry. Początkowo zbieramy światełka zwane Glimts, następnie karty postaci — Tokun. W późniejszych etapach można szukać miejsc do zrobienia specjalnych zdjęć. Możliwości w Illusion Island jest sporo.

Wszystko to gdzie?
Wyspa posiada mapę, którą odblokowujemy poprzez zwiedzanie poszczególnych miejsc albo za pomocą spotkania z postacią robota rozdającego jej kolejne części. Jest to niezwykle pomocne, gdy chcemy sprawdzić, gdzie ominęliśmy dostępne tereny i znajdźki. Mapa jest duża, co pozwala na dłuższą eksplorację oraz często prowadzi do pytań „gdzie teraz”. Pomocnym atrybutem do przemieszczania się byłby pewnie dostępny teleport, ale jako że miejsc, do których można się przenieść jest niewiele (wręcz jak na lekarstwo), nie będzie to główny środek transportu. A szkoda. Czasami dojście z jednego punktu do drugiego po już wcześniej zbadanych terenach, wprowadza poczucie powtarzalności oraz straconego czasu.

Główni przeciwnicy
W całym tytule Illusion Island nie uświadczymy przemocy, jednak dostępne są „walki” z bossami, gdzie trzeba pokonać przeciwnika oraz odzyskać kolejne skradzione tomy. Całość utrzymana jest w konwencji dostawania się do kolejnych punktów na arenie walki oraz unikania przeróżnych przeszkadzajek po drodze. Walczyłem z pierwszym Bossem i szczerze mogę powiedzieć, że stanowi on wyzwanie, szczególnie przy ustawieniu poziomu trudności na jedno serduszko. Co ciekawe gra pozwala na odblokowanie kolejnych serc życia, przez co wybór na ekranie startowym nie jest już intuicyjny. Na przykład: Wybieramy jedno serce, licząc na konkretne wyzwanie, a okazuje się, że po drodze odblokowaliśmy kolejne, przez co gramy już z dwoma. Nie ma w tym momencie możliwości grania z jednym sercem. Pozwala to jednak przygotować gracza na coraz to trudniejsze wyzwania.



Oprawa muzyczna
Utwory lecące w tle wspaniale komponują się z nastrojem i spokojem tytułu, doskonale go dopełniając i dopasowując się do standardu Disneya. Często usłyszymy tutaj dźwięki operowe, które w nienachalny sposób tworzą magię świata. Na tym polu Disney nigdy nie zawodził.
Podsumowując
Illusion Island Dlala Studios skierowany jest do młodszego gracza, nie uświadczymy tutaj walk, przemocy ani wulgarnego języka. Odnaleźć się w nim może jednak również starszy odbiorca, o ile poszukuje spokojnego tytułu do relaksu oraz odświeżenia sobie magii Disneya. Zarówno graficznie, jak i muzycznie, jest to dzieło na wyższym, choć nadal kreskówkowym, poziomie. Widać tutaj standardy wydawcy, niejednokrotnie zauważalne w wypuszczanych filmach animowanych. Rozgrywka pozwala na wspólną zabawę z dziećmi lub znajomymi, co stanowi kolejny plus. Na minus można podać cenę. Bez promocji Wyspę można dostać za około 140 zł niezależnie od platformy. Podczas częstych promocji trzeba wydać niewiele mniej, bo lekko ponad 100 zł.
Ocena końcowa: 4,75/5
Plusy
- Oprawa graficzna oraz muzyczna na poziomie Disneya
- Spokojna, bez przemocy
- Częste żarty i humor
- Skierowana do młodszego gracza
- Ogrom znajdziek oraz rzeczy do odblokowania
- Tryb kooperacji do czterech osób
Minusy
- Brak szybkich teleportów,
- Mało wyzwaniowa, jeżeli szukasz akcji
- Brak języka polskiego
- Cena


