Kiedy przeczytałam tytuł – “Oblicza wampiryzmu” – sądziłam, że będę miała do czynienia z książką poświęconą miejscu wampirów w historii, ewentualnie w szeroko pojętej kulturze. Szybko jednak okazało się, że mam do czynienia ze zbiorem opowiadań. Temat był jeden – wampiry. Każda historyjka dotyczyła właśnie tych niezwykłych stworzeń. Autorka, Kaja Flaga-Andrzejewska, podeszła do tematu w sposób nieszablonowy – mamy tu bowiem różne perspektywy, różne epoki historyczne i różne strategie przetrwania. Czy to działa?
Zacznę od tego, że poznawałam tą pozycję słuchając wersji audio, nie widziałam więc ilustracji. Dodatkowo audiobook okazał się w mojej opinii słabo zrealizowany – nigdy nie wiedziałam, gdzie kończyło się jedno, a zaczynało drugie opowiadanie, przez co niektóre z nich zlewały się w całość. Irytujące. Jestem pewna, że tego problemu by nie było, gdybym sięgnęła po tradycyjny, papierowy format.
W tym monotematycznym zbiorze, opowiadania były napisane w sposób bardzo nierówny. Niektóre historie pochłaniały, aż chciałoby się więcej, innym znów razem miałam takie “meh” – no jak zachwyca, jak nie zachwyca? Przynajmniej taka jest moja opinia na ten temat.
Nie taki diabeł…
To, co mnie szczególnie zainteresowało, to przedstawienie wampirów jako istot zaskakująco ludzkich. Do tej pory spotykałam się raczej z przedstawieniem tych istot, jako rasy będącej ponad ludźmi. Tu jest jednak inaczej. Wampiry też się boją, czasem są niepewne, wahają się, jak powinny postąpić. To było odświeżające i nowe.
W zbiorze przedstawiono zasady pomagające przetrwać wampirom w świecie ludzi i nie dać się złapać. Pamiętam, że było ich sześć – niestety nie zapamiętałam, jak brzmiały, mimo że minęło niewiele czasu od lektury. Być może to konsekwencja wybrania przeze mnie wersji audio. Równie możliwe wydaje się jednak ich niezbyt wyraźne wyeksponowanie.
Wracając jednak do samych wampirzych zasad, to niezwykle intryguje mnie ta koncepcja. Do tej pory te pradawne istoty kojarzyły mi się z siłą i potęgą, a nagle okazuje się, że mają swój kodeks i martwią się o przetrwanie. Trochę to zabawne. To tak, jakby to wilk zakładał, że musi się bronić przed owcami, bo jest ich więcej.
Co zostanie ze mną na dłużej?
Największe wrażenie wywarło na mnie opowiadanie z fortepianem w tle. Z łatwością mogłam sobie wyobrazić, jak w środku nocy, gdzieś w oddali słychać muzykę, która dotyka duszy. Sam wirtuoz okazał się być równie intrygujący, jak dźwięki wypływające spod jego palców. Chociaż od początku można się było spodziewać, jak się to skończy, z zapartym tchem słuchałam tej historii.
Niewątpliwie ciekawym konceptem okazała się również klinika medycyny estetycznej ze swoim specyficznym systemem poleceń. Mam osobistą satysfakcję, kiedy ludzie pędząc ślepo za urodą, trafiają nagle w ślepą uliczkę, z której nie da się wydostać. Być może jestem wredna, ale lubię jak próżni ludzie dostają nauczkę.
Dobrze też zapamiętałam historię umieszczoną na samym końcu, gdzie razem z główną bohaterką czytelnik doświadcza zmierzchu świata. W tej sytuacji dar zamienia się w przekleństwo. Odliczanie kolejnych dni zdawało się tylko potwierdzać nieuniknione.
Do ciekawszych opowiadań zaliczam również to o siostrach.
W tych światach przedstawionych chętnie zostałabym trochę dłużej, nie chciałam z nich wychodzić. Natomiast cała reszta? Nie była zła, ale też nie zapadała w pamięć – a przynajmniej nie w moją.
Jeszcze jeden plus
To, na co jeszcze zwróciłam uwagę, to powtarzające się imiona bohaterów. Nie wiem, jak to dobrze sformułować – światy z kolejnych opowiadań przenikały się nawzajem. Co więcej niektórzy bohaterowie byli również w jakiś sposób ze sobą powiązani. To tworzyło ładną klamrę, która spajała wszystko w jedną całość.
Oblicza wampiryzmu – podsumowanie
Oblicza wampiryzmu to lekka, niezbyt zajmująca pozycja. Fani tych istot z pewnością chętnie sięgną po ten zbiór, bo ma on swoje niewątpliwe zalety, jak choćby przedstawienie nocnych łowców w zupełnie innym świetle. Antologia jest swego rodzaju zabawą motywem. Nie jest to coś, co byłoby moim pierwszym wyborem, bo ja lubię jak jest trochę trudno – wymagający język albo rozterki moralne bohaterów, coś co skłania mnie do myślania, a nie stanowi czystą rozrywkę. Muszę jednak przyznać, że nie żałuję czasu, który poświęciłam, aby poznać tą pozycję, a to już coś. Więc czterech liter nie urywa (przynajmniej mi), ale jest na tyle przyjemnie, że warto spróbować na własnej skórze.
Tytuł: Oblicza wampiryzmu
Autor: Kaja Flaga-Andrzejewska
Wydawnictwo: Woman in corset
Rok wydania: 2025
Liczba stron: ok. 400
Odpowiednie dla miłośników: wampirów, opowiadań, lekkich lektur, nieszablonowego podejścia do tematu
Czy przeczytam jeszcze raz? Było fajnie, ale nie

