Do przeczytania książki Roberta Ziębińskiego namawiały mnie żona oraz córka, twierdząc, że na pewno mi się spodoba, oraz to są moje klimaty. Groza i stopniowo budowane napięcie, czyli coś co lubię. Miały rację.
Nastolatek kontra Babcia
Bohaterem powieści jest Kamil, wraz z mamą przeprowadza się do swojej babci Hanny, która mieszka w miejscowości Czarny Staw. Kobieta od pierwszych chwil jest oziębła i niechętna do ich towarzystwa. Jednak z jakiegoś powodu przyjmuje ich pod swój dach. Jako że są wakacje, chłopak wędruje po mieście, sprawdzając co ma ono do zaoferowania. W trakcie tej wycieczki poznaje grupę rówieśników – Radka, Kacpra oraz Paulinę. Praktycznie od razu przyjmują Kamila do swojej paczki i od tej pory zaczynają się spotykać. Od nich chłopak dowiaduje się również o okrytym złą sławą zbiorniku wodnym, od którego wzięło nazwę miasteczko – Czarny Staw.
“Dziwny był to zbiornik. Przypominał nie staw czy jezioro, tylko wypełniony mętną wodą lej po bombie. Nie otaczała go plaża czy chodźby kawałek ziemi, na której można usiąść, rozłożyć ręcznik i powygrzewać się na słońcu. Nic z tych rzeczy. Czarny Staw pojawiał się nagle. A nocą…”
Okazuje się, że całkiem sporo osób zaginęło tu w niewyjaśnionych okolicznościach. Kamil razem z grupą jest zdeterminowany jest odkryć, jaką tajemnicę skrywa zbiornik.
Co tak naprawdę znajduje się w Czarnym Stawie? Jak to się łączy z podejściem jego babci do nich i do życia? Czy uda im się ocalić siebie i innych? Po odpowiedzi zapraszam do lektury.
Książka nie tylko dla młodzieży
Pomimo klasyfikacji Czarnego Stawu jako lektury dla młodszego czytelnika, mi czytało się bardzo przyjemnie i z zaciekawieniem śledziłem losy bohaterów. Książka nie jest długa, raptem trochę ponad 200 stron. Dla wprawnego czytelnika zajmie 2-3 wieczory. Jednak cała historia zawarta w książce jest spójna, dobrze skonstruowana i logiczna. Wszystko trzyma się kupy. Rozdziały są krótkie, więc ma się wrażenie, że wszystko leci szybko. Mniej więcej od połowy, nie mogłem się oderwać. Jak zaczęła się główna akcja, czytałem jednym tchem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jest w niej spora dawka humoru, np.:
“Równe dwie godziny i czterdzieści siedem minut po tym, jak zajechaliśmy pod dom babci, byliśmy gotowi zasiąść do kolacji. Nie byłem na wielu pogrzebach, ale na każdym z nich panowała weselsza atmosfera.”
Kamil ma cięty język i często dogryza komentarzami. Jego znajomi również bardzo dobrze go uzupełniają. Historia Czarnego Stawu jest według mnie bardzo ciekawie skonstruowana. Powoli dowiadujemy się, jaką skrywa tajemnicę i co z nią wspólnego ma dziadek chłopaka. Od czasu do czasu pojawiła się nawet sentencja, która zapadła mi w pamięć na długo, np.:
“Zresztą cała biblioteka wyglądała coś na kształt drogiego hotelu, tyle że zamiast kluczy do pokoi panie wydawały klucze do wyobraźni.”
Język, zastosowany w książce jest prosty i dzięki temu młodszy czytelnik się nie pogubi, a starszy ma możliwość szybciej odkryć tajemnicę. Osobiście bardzo zżyłem się z bohaterami i kibicowałem im do końca.
Autor bardzo dobrze wykreował postacie. Czasem zdarza się, że osobowości bohaterów są nijakie, niewiele wnoszą do fabuły. Jednak tu odczułem, że każda z osób przedstawionych ma swój własny, unikalny charakter, dzięki czemu można polubić lub zniechęcić się do nich. Klimat małej miejscowości też jest tutaj dobrze oddany. Da się wyczuć, że niewiele się dzieje w Czarnym Stawie, jak leniwie płynie w nim czas, przetykany od czasu do czasu jakimś wypadkiem związanym z jeziorkiem.
Warto również wspomnieć o klimacie samej powieści. Na początku dostajemy kilka ciekawych informacji jak, np. taki smaczek o wypadku dziewczyny, która przyjechała zbadać zbiornik:
“Śmierć przez utonięcie… Jeśli to miała być prawda, Karolina powinna zostać okrzyknięta geniuszem. Przed nią jeszcze żaden topielec nie wyrwał sobie ramion i nóg… Kończyn nigdy nie odnaleziono.”
Autor stopniowo dozuje nam informacje, czym tak naprawdę jest Czarny Staw, co się wydarzyło na przestrzeni wielu lat. Dawkowana stopniowo groza świetnie nastraja i zachęca do dalszej lektury. Masz ochotę szybciej “połknąć” kolejne strony, żeby tylko coś jeszcze się wyjaśniło. A samo zakończenie jest czymś, na co warto czekać i osobiście bardzo mi się podobało.
Podsumowanie
Książkę Czarny Staw polecam wszystkim. Spójna historia, łatwa w odbiorze, warta przeczytania, zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze słońce na niebie sprawia, że masz ochotę pozostać w domu. Gratuluję autorowi pomysłu, wykonania oraz dziękuję za dobrze spędzony czas.
Tytuł: Czarny staw
Autor: Robert Ziębiński
Wydawnictwo: Mięta
Rok wydania: 2025
Ilość stron: 290
Odpowiednie dla miłośników: literatury lekkiej, młodzieżowej, ciekawych historii, dawki grozy, spójnej fabuły
Czy przeczytam jeszcze raz? Tak, jak tylko zapomnę przedstawione wydarzenia


